Dwa kieliszki i w drogę
Moje skrzydła
Spacer po fińsku

Moje skrzydła

Email Drukuj PDF

Pierwszy samodzielny lot autora na motoparalotni.

Wyrosły mi i dawno, i nie dawno, w dodatku na raty! Dokładnie 40 lat temu, po ukończeniu 16 roku życia i po pokonaniu naturalnej obawy rodziców wybrałem się na szkolenie szybowcowe w Aeroklubie Poznańskim. Motywacja była silna – dziesiątki modeli samolotów, setki godzin w modelarni Aeroklubu przy ul. Rokietnickiej u legendarnego instruktora Burego, potem pracownia modelarstwa lotniczego w ówczesnym Pałacu Kultury (obecnie C.K. Zamek). I nagły cios – wyrok jak dożywocie… „Polski Ludowej nie stać na fanaberie człowieka w okularach…pilotem myśliwców nigdy nie będziesz!” Pamiętam moje dramatyczne listy do Skrzydlatej Polski… i mądrą decyzję ojca – pójdziesz na kurs żeglarski w Kiekrzu. I tak wsiąknąłem na wiele lat w życie pod białymi żaglami – były Mazury i różne morza… To właśnie były moje pierwsze, białe skrzydła…Wiatr w końcu jest ten sam, to samo umiłowanie swobody. Czy czułem się spełniony? Nie tak do końca. Zawsze, gdy zawarczało coś nad głową, to COŚ było najważniejsze.

 

Reklama

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

©® LASERDRUK